Depresja lękowa nie zawsze jest widoczna dla otoczenia. Człowiek może nadal pracować, zajmować się domem i spotykać z innymi, a jednocześnie codziennie mierzyć się z napięciem, niepokojem i poczuciem, że coś złego lada chwila się wydarzy. Dlatego może długo pozostawać nierozpoznana, zwłaszcza gdy ktoś nauczył się ukrywać emocje. Presja, by zachować pozory siły, dodatkowo utrudnia szukanie pomocy.

Kiedy trzeba być silnym

Niektórzy od dzieciństwa słyszą, że trzeba być silnym. Nie wypada narzekać, nie należy pokazywać słabości, a problemy trzeba rozwiązywać samemu.

Takie przekonania mogą z czasem stać się częścią sposobu funkcjonowania. W dorosłości człowiek może więc wymagać od siebie więcej, niż naprawdę jest w stanie udźwignąć. Pojawiają się wtedy myśli:

  • „inni mają gorzej”
  • „muszę się pozbierać”
  • „nie mogę zawieść rodziny”
  • „samo mi przejdzie”

Trudność pojawia się wtedy, gdy potrzeba wytrzymałości przesłania potrzebę zadbania o siebie.

Depresja lękowa – wstyd, który każe milczeć

Terrence Real w książce „Nie chcę o tym mówić. Jak poradzić sobie z męską depresją” opisuje mechanizm, który stoi za tym milczeniem:

“Nasz obecny stosunek do depresji i skłonność do jej negowania to echo dawnej, moralizatorskiej postawy wobec alkoholizmu. Przyczyny minimalizowania problemu są w gruncie rzeczy takie same, jakie były wtedy. Chodzi o wstyd.”

To porównanie pokazuje, że problem nie leży wyłącznie w samej chorobie, ale w tym, jak społecznie ją traktujemy.

Real idzie dalej i wskazuje, kogo ten mechanizm dotyka najmocniej:

“Nasze społeczeństwo ma więcej szacunku dla tych, którzy kroczą naprzód mimo ran – którzy negują swoje problemy – niż dla tych, „którzy dopuszczają do siebie” chorobę.”

Real podkreśla, że społeczne oczekiwanie samowystarczalności szczególnie mocno dotyka mężczyzn. Tradycyjnie mniej ceni się w nich wrażliwość i emocjonalność, a to utrudnia zarówno rozpoznanie własnego cierpienia, jak i sięgnięcie po pomoc. Konsekwencje tego są poważne – jak zauważa Real, mężczyźni popełniają samobójstwa cztery razy częściej niż kobiety.

Wstyd dodatkowo utrudnia rozmowę. Pojawia się obawa przed oceną, niezrozumieniem albo uznaniem za osobę słabą.

Silny mężczyzna wspina się na skalisty szczyt.

Depresja lękowa może wyglądać inaczej

Depresja lękowa rzadko oznacza sam smutek. Częściej pojawiają się drażliwość, napięcie mięśniowe, trudność w wyciszeniu myśli albo poczucie ciągłego zagrożenia bez konkretnej przyczyny. Mogą towarzyszyć jej również:

  • przewlekłe zmęczenie połączone z niepokojem
  • problemy ze snem, zwłaszcza trudność z zasypianiem mimo wyczerpania
  • trudności z koncentracją wynikające z gonitwy myśli
  • utrata zainteresowań
  • napięcie w ciele, które nie ustępuje nawet w spoczynku
  • trudność w odczuwaniu przyjemności

To właśnie połączenie lęku i obniżonego nastroju sprawia, że depresja lękowa bywa mylona ze zwykłym stresem czy przepracowaniem.

Kiedy złość skrywa trudne emocje

Nie każdy potrafi rozpoznać u siebie smutek czy bezradność. Niektórzy łatwiej zauważają irytację i napięcie. Złość może wtedy stać się emocją, którą najłatwiej wyrazić, bo mieści się w obrazie „radzenia sobie”, którego oczekuje od siebie osoba wychowana w przekonaniu, że trzeba być silnym.

Nie oznacza to, że każda złość wskazuje na depresję. Może jednak sygnalizować przeciążenie lub trudność w radzeniu sobie z emocjami, których nie nauczono się nazywać. Warto zatrzymać się przy tym, co dzieje się pod powierzchnią – co uruchamia napięcie, jak długo ono trwa, co zmieniło się w ostatnim czasie.

Pomoc jest potrzebna wcześniej, niż myślisz

Leczenie depresji lękowej nie musi zaczynać się dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje wykonywać codzienne obowiązki. Pomoc warto rozważyć wcześniej, jeśli napięcie i niepokój utrzymują się i wyraźnie wpływają na życie.

Rozmowa ze specjalistą może pomóc uporządkować doświadczenia i rozpoznać mechanizmy, które wcześniej pozostawały niezauważone – w tym te opisane przez Reala, czyli przekonanie, że siła oznacza milczenie.

Jeśli chcesz lepiej zrozumieć trudności związane z proszeniem o pomoc, przeczytaj również wpis „Depresja – gdy trudno prosić o pomoc”.

Siła nie musi oznaczać milczenia

Być może potrzebujemy dziś inaczej spojrzeć na siłę. Nie zawsze oznacza ona zaciskanie zębów i dalsze działanie mimo cierpienia.

Czasem siłą jest powiedzenie: „nie wiem, co się ze mną dzieje”. Czasem jest nią przyznanie, że potrzebujemy drugiego człowieka. Real pisze o tym wprost – nasza kultura ceni tych, którzy negują swój ból, wyżej niż tych, którzy pozwalają sobie go zauważyć.

Depresja nie staje się mniej realna tylko dlatego, że ktoś potrafi jeszcze pracować, rozmawiać i wykonywać codzienne obowiązki. I właśnie dlatego warto potraktować swoje cierpienie poważnie, zanim konieczność dalszego udawania, że wszystko jest w porządku, stanie się cięższa niż sama prośba o pomoc.

Write a comment