Depresja lękowa może długo pozostawać niezauważona, szczególnie gdy człowiek nauczył się ukrywać własne emocje. Mężczyzna może nadal pracować, utrzymywać rodzinę i wykonywać codzienne obowiązki. Jednocześnie może coraz bardziej oddalać się od siebie i od innych.

Nie zawsze łatwo powiedzieć: „jest mi źle”. Jeszcze trudniej może być wtedy, gdy przez lata słyszeliśmy, że prawdziwy mężczyzna powinien być silny, opanowany i samodzielny.

Mężczyzna, który powinien dawać radę

Od najmłodszych lat chłopcy mogą spotykać się z przekazem, że płacz, lęk czy niepewność nie pasują do męskości. Słyszą: „weź się w garść”, „nie mazgaj się”, „poradzisz sobie”.

Pojedyncze zdanie nie musi mieć dużego znaczenia. Jednak powtarzany przez lata przekaz może stać się częścią obrazu samego siebie.

Wtedy pojawia się przekonanie, że okazywanie słabości oznacza utratę wartości. Człowiek zaczyna więc ukrywać emocje także przed samym sobą.

Wstyd, który nie pozwala poprosić o pomoc

Terrence Real w książce „Nie chcę o tym mówić. Jak poradzić sobie z męską depresją” zwraca uwagę, że presja na bycie silnym może skutecznie odcinać mężczyzn od własnych emocji i potrzeby pomocy. Pisze:

„W tradycyjnej opinii intensywne wyrażanie emocji uchodzi za niemęskie i podobnie zakazane jest przejawianie wrażliwości. Stereotyp mówi, że mężczyzna ma być twardy, ma trzymać się w garści. Nie ma tu wiele miejsca na słabość, niepewność, wahanie.”

To właśnie tutaj zaczyna się ważny problem. Jeśli przez lata mężczyzna słyszy, że powinien być twardy, może zacząć traktować własną wrażliwość jak coś, czego należy się wstydzić. Wtedy nawet silne cierpienie nie musi prowadzić do szukania pomocy.

Real pisze o tym jeszcze mocniej, wskazując na wstyd związany ze słabością jako jedną z przyczyn, dla których mężczyźni cierpiący na depresję nie mówią o swojej chorobie i nie korzystają z pomocy, która mogłaby odmienić ich życie.

To ważne, ponieważ przeszkodą nie zawsze jest brak dostępu do specjalisty. Czasem pierwszą przeszkodą jest przekonanie, że nie powinno się go potrzebować.

Cierpienie nie zawsze wygląda jak smutek

Depresja nie u każdego wygląda tak samo. Nie zawsze pojawia się płacz czy wyraźne wycofanie.

U niektórych osób większe znaczenie mogą mieć:

  • drażliwość,
  • napięcie,
  • problemy ze snem,
  • utrata zainteresowań,
  • zmęczenie,
  • trudności z koncentracją,
  • poczucie pustki,
  • wybuchy złości.

Depresja lękowa może dodatkowo wiązać się z ciągłym napięciem, zamartwianiem i poczuciem zagrożenia.

Dlatego warto patrzeć nie tylko na to, czy ktoś jest smutny. Znaczenie ma również zmiana sposobu funkcjonowania i relacji z innymi.

Czasami bliscy widzą, że coś się zmieniło, ale sami nie wiedzą, jak o tym powiedzieć. Obawiają się, że przekroczą granicę albo usłyszą: „przecież wszystko jest w porządku”.

Kiedy za depresją stoją wcześniejsze zranienia

Real zwraca uwagę również na związek między depresją a wcześniejszymi doświadczeniami. Człowiek może przez lata funkcjonować według zasad, których nauczył się dużo wcześniej.

Jeśli jako chłopiec dowiedział się, że ma liczyć przede wszystkim na siebie, w dorosłości może mieć ogromną trudność z przyjmowaniem wsparcia.

Nie oznacza to, że każde trudne doświadczenie z dzieciństwa prowadzi do depresji. Może jednak wpływać na sposób przeżywania emocji, bliskości i własnej bezradności.

Właśnie dlatego warto spojrzeć również na to, co dzieje się z emocjami, kiedy przez lata nie było na nie miejsca.

Jeśli ten temat jest Ci bliski, warto przeczytać także wpis „Terapia traumy – gdy ciało pamięta”. Tekst pokazuje, w jaki sposób wcześniejsze doświadczenia mogą nadal wpływać na emocje, napięcie i reakcje organizmu w dorosłym życiu.

Co dzieje się z emocjami, których nie wolno pokazać?

To, że człowiek nauczył się nie mówić o emocjach, nie oznacza, że przestał je przeżywać.

Niewyrażony lęk może zamienić się w napięcie. Bezradność może przybrać postać złości. Smutek może zostać przykryty pracą, kontrolą albo ciągłym działaniem.

Dlatego czasem warto zadać sobie inne pytanie. Nie: „dlaczego nie potrafię się ogarnąć?”, ale „co tak naprawdę próbuję w sobie utrzymać?”

To pytanie nie rozwiązuje problemu. Może jednak otworzyć przestrzeń do rozmowy, której wcześniej brakowało.

Pomoc nie odbiera siły

W swoim tekście Real pisze o znaczeniu zewnętrznej pomocy w konfrontacji z bólem i lękiem. To ważny element jego rozumienia męskiej depresji.

Człowiek, który przez lata próbował wszystko unieść sam, może potrzebować kogoś, kto pomoże mu spojrzeć na własne doświadczenia z innej perspektywy.

Nie po to, żeby odebrać mu odpowiedzialność za własne życie. Po to, żeby nie musiał już samotnie mierzyć się z tym, co go przerasta.

Wsparcie może być szczególnie ważne wtedy, gdy za cierpieniem stoją wcześniejsze zranienia, zaniedbanie, przemoc lub inne trudne doświadczenia.

Dlatego leczenie depresji nie powinno być przedstawiane jako dowód słabości. Sięgnięcie po pomoc może być właśnie odejściem od przekonania, że trzeba wszystko wytrzymać samemu.

Siła może wyglądać inaczej

Być może potrzebujemy zmienić sposób, w jaki myślimy o męskiej sile.

Nie jako ciągłym zaciskaniu zębów, czy udowadnianiu, że nic nas nie rusza. Nie jako samotnym radzeniu sobie ze wszystkim.

Siła może oznaczać również zauważenie własnego cierpienia. Przyznanie, że czegoś się boimy. Powiedzenie komuś bliskiemu, że potrzebujemy wsparcia.

Depresja nie znika dlatego, że próbujemy ją ukryć. Nie znika również dlatego, że ktoś jeszcze przez jakiś czas potrafi „dawać radę”.

Czasem pierwszym krokiem nie jest większa mobilizacja. Jest nim pozwolenie sobie na prawdę: nie muszę przechodzić przez to sam.

Write a comment