Niektóre reakcje wydają się silniejsze od nas. W konkretnej sytuacji pojawia się smutek, złość albo lęk, choć sami nie do końca rozumiemy, dlaczego reagujemy właśnie tak. Czasem dopiero po czasie zauważamy, że podobne sytuacje uruchamiają w nas podobne emocje. Jakbyśmy wciąż wracali do tego samego miejsca, mimo że jesteśmy już dorosłymi ludźmi i nasze życie wygląda zupełnie inaczej.

Nie oznacza to jednak, że jesteśmy skazani na powtarzanie dawnych schematów. Przeszłość może wpływać na sposób, w jaki przeżywamy teraźniejszość, ale nie musi decydować o tym, jak będziemy funkcjonować w przyszłości.

To, czego nauczyliśmy się wcześniej

W dzieciństwie uczymy się, jak reagować na trudne sytuacje. Obserwujemy dorosłych, doświadczamy ich reakcji i stopniowo tworzymy własne sposoby radzenia sobie. Jeśli w domu nie było przestrzeni na złość, mogliśmy nauczyć się ją tłumić. Gdy smutek spotykał się z lekceważeniem, mogliśmy przestać go pokazywać. Kiedy trzeba było szybko uspokajać innych, własne emocje mogły zejść na dalszy plan.

Te sposoby funkcjonowania często pozostają z nami także wtedy, gdy przestają być potrzebne. Dorosła osoba może nadal unikać konfliktów, nadmiernie kontrolować sytuację albo automatycznie wycofywać się wtedy, gdy pojawia się napięcie.

Nie zawsze łatwo zauważyć, skąd właściwie bierze się dana reakcja. Dlatego emocje zapisane w ciele można rozumieć nie jako dosłowny zapis wydarzeń, ale jako sposób, w jaki organizm reaguje na doświadczenia i przewlekłe napięcie. Ciało może sygnalizować pobudzenie, napięcie czy stres, zanim świadomie zrozumiemy, co właściwie się z nami dzieje.

Niektóre schematy wyniesione z dzieciństwa wiążą się również z przekonaniem, że za wszystko odpowiadamy sami, że powinniśmy bardziej się starać albo że nasze potrzeby są mniej ważne niż potrzeby innych. Takie przekonania mogą z czasem przerodzić się w silne poczucie winy, które trudno oddzielić od rzeczywistej odpowiedzialności.

Więcej o tym, skąd może brać się taki mechanizm i jak wpływa na codzienne funkcjonowanie, przeczytasz we wpisie „Nadmierne poczucie winy”.

Przeszłość nie musi pisać całej historii

Judith Viorst w książce „To, co musimy utracić” zwraca uwagę na dwie rzeczy, które mogą wydawać się sprzeczne. Z jednej strony przez całe życie możemy powtarzać wzorce nabyte w dzieciństwie. Z drugiej – możemy je zauważyć, przemyśleć i stopniowo zmieniać.

„Teraźniejszość kształtowana jest bardzo mocno przez przeszłość. Ale prawdą jest także i to, że okoliczności, na jakie napotykamy na każdym etapie naszego życia, mogą wstrząsnąć fundamentami dawnych wzorców zachowań i zrewidować je.”

To ważne, ponieważ świadomość własnych schematów nie służy temu, żeby bez końca szukać winnych w przeszłości. Ma pomóc zobaczyć, co dziś robimy automatycznie i dlaczego.

Czasami już samo zauważenie powtarzającego się mechanizmu otwiera możliwość wyboru. Zamiast kolejny raz zareagować tak samo, możemy zatrzymać się i sprawdzić, czego naprawdę potrzebujemy.

Emocje można zacząć rozumieć

Nie chodzi o to, żeby nauczyć się kontrolować każdą emocję. Jak opanować emocje nie zawsze jest właściwym pytaniem. Czasami ważniejsze jest: co ta emocja próbuje mi powiedzieć?

Złość może pojawić się, gdy ktoś przekracza nasze granice. Smutek może wiązać się ze stratą albo niezaspokojoną potrzebą. Lęk może ostrzegać przed sytuacją, którą odbieramy jako zagrożenie. Sama emocja nie musi być problemem. Znaczenie ma również to, co z nią robimy.

Dlatego zamiast natychmiast ją tłumić, można spróbować ją zauważyć, nazwać i zastanowić się, co ją uruchomiło. To nie rozwiązuje wszystkiego, ale pozwala stopniowo odzyskiwać wpływ na własne reakcje.

Kobieta z uśmiechem patrzy na swoje odbicie w lustrze

Zmiana zaczyna się od wglądu w siebie

Nie mamy wpływu na to, czego doświadczyliśmy jako dzieci. Nie możemy zmienić dawnych relacji ani cofnąć wydarzeń, które wpłynęły na nasze funkcjonowanie. Możemy jednak zdecydować, czy chcemy nadal bezrefleksyjnie powtarzać wyuczone schematy.

Właśnie dlatego wgląd w siebie może być początkiem zmiany. Nie po to, by każdego dnia analizować przeszłość, ale by przestać odgrywać ją w teraźniejszości.

Jak pisze Judith Viorst, możemy wyzwolić się od konieczności powtarzania „tej samej, smutnej śpiewki”. Nie oznacza to, że emocje znikną albo że stare reakcje nigdy więcej się nie pojawią. Chodzi o coś bardziej realnego: możemy nauczyć się reagować inaczej, kiedy już rozumiemy, co się w nas dzieje.

Write a comment