W wielu rodzinach dzieci od najmłodszych lat funkcjonują w ukrytym napięciu. Nie muszą słyszeć krzyku ani widzieć łez, żeby wyczuwać emocjonalny klimat domu. Reagują intuicyjnie. Stają się ciche, przesadnie pomocne albo zbuntowane. Ich zachowanie często jest próbą wyrównania czegoś, co zostało zaburzone. W codziennym biegu dużego miasta, jakim jest Poznań, łatwo przegapić sygnały, że dziecko dźwiga emocje, które nie należą do niego – terapia rodzin może pomóc to zatrzymać. Pozwala odkryć, że to, co uznawano za „trudny charakter dziecka”, było w rzeczywistości odpowiedzią na emocjonalne przeciążenie.

Kiedy dorośli opierają się na dziecku

Trudne doświadczenia, takie jak żałoba, rozwód, choroba psychiczna czy przemoc, potrafią wytrącić rodzinę z równowagi. Równie niszczący może być przewlekły stres, napięcia między partnerami czy nigdy nieprzepracowana przeszłość. Jeśli dorośli nie potrafią lub nie chcą się z tym zmierzyć, ciężar ten zaczyna rozkładać się „gdzieś indziej”.

„Jeśli pod ręką jest małe dziecko, można bezwiednie wykorzystać je do łapania równowagi, jak podpórkę.”
— Magdalena Tulli

To dziecko staje się powiernikiem matki, buforem w konflikcie rodziców albo osobą, wobec której można rozładować napięcie. Problem w tym, że ono nie wie, że to nie jego rola. Bierze wszystko do siebie, bo nie ma innego wzorca.

Miłość pomieszana z niepokojem

Dziecko nie odróżnia emocji autentycznych od pozornych. Jeśli jest ignorowane, nadmiernie kontrolowane albo dostaje sprzeczne komunikaty, buduje wewnętrzny obraz miłości na podstawie tych doświadczeń.

„To, co dostanie, będzie dla niego wzorcem miłości. (…) Skrywana niechęć będzie dla dziecka wzorcem miłości.”
— Magdalena Tulli

Wiele osób dorosłych, które dorastały w takim środowisku, latami nie potrafi zrozumieć, dlaczego czują w relacjach niepokój, lęk przed odrzuceniem, ogromną potrzebę udowadniania swojej wartości lub emocjonalne odrętwienie. Te reakcje nie wzięły się znikąd, one są śladem po dzieciństwie, w którym miłość była uwarunkowana, a emocje zbyt trudne, by je unieść.

Poznań | Terapia rodzin – Pułapki wychowania w nierównowadze

Nie chodzi o to, że ktoś „źle wychowuje dziecko”. Problem jest znacznie głębszy. To kwestia braku emocjonalnej równowagi w systemie rodzinnym. Dziecko może dostać zbyt dużo swobody albo zbyt mało, za wiele odpowiedzialności albo żadnej. Czasem to wszystko zmienia się z dnia na dzień, zależnie od stanu emocjonalnego dorosłych.Rodzice mogą mówić „kocham cię”, ale ich codzienne gesty przekazują coś zupełnie innego. Mogą zapewniać, że dziecko jest dla nich ważne, ale traktują je jak kogoś, kto ma się dostosować, nie przeszkadzać i „być dzielny”. To emocjonalna niespójność, którą dziecko chłonie jak gąbka. I zaczyna się do niej dostosowywać.

Smutna dziewczynka siedzi trzymając się za kolana. Wygląda n a przestraszoną

Nieświadomość nie chroni

Najtrudniejsze jest to, że w ogromnej większości przypadków dorośli nie mają złych intencji. Nie wiedzą, że przerzucają swój lęk, złość czy frustrację na dziecko. Myślą, że wszystko jest w porządku, bo „przecież nic złego się nie dzieje”.

Jednak dla dziecka dzieje się bardzo dużo.

W badaniu opublikowanym przez American Journal of Psychiatry (2020) wykazano, że dzieci wychowywane w środowiskach pełnych niewyrażonych emocji mają o 70% wyższe ryzyko wystąpienia zaburzeń lękowych i depresyjnych w wieku dorosłym, nawet jeśli w dzieciństwie nie dochodziło do jawnej przemocy czy zaniedbania.

Poznań | Terapia rodzin – Co można zrobić?

Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że problem istnieje. Dostrzeżenie, że „trudne zachowanie dziecka” może być komunikatem, a nie defektem. Że jego emocje są reakcją na system, w którym funkcjonuje.

Nawet w tak dużym i nowoczesnym mieście jak Poznań, dzieci często nie mają przestrzeni, by być po prostu dziećmi, a terapia rodzin daje im na to szansę. To przestrzeń, gdzie można bezpiecznie przyjrzeć się relacjom, emocjom i niewidzialnym rolom, które każdy w rodzinie pełni często od lat, nieświadomie.

Write a comment