Trauma nie zawsze bierze się z jednego dramatycznego wydarzenia. Częściej jej źródłem jest coś znacznie cichszego. To powtarzający się brak reakcji, uwagi czy bliskości w dzieciństwie. Dorosły człowiek może nawet nie pamiętać tego jako czegoś złego. Dlatego terapia traumy bywa trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Trudno leczyć coś, czego przez lata nie nazywało się problemem.

Kiedy dziecko nie dostaje tego, czego potrzebuje

Prof. Bogdan de Barbaro zwraca uwagę, że dobre wychowanie nie gwarantuje szczęśliwego życia. Może jednak zwiększyć jego szanse:

„Rodzic wychowuje, Pan Bóg kule nosi. Możemy jedynie starać się podnieść szanse dziecka na szczęśliwe życie, natomiast nie mamy gwarancji, że ono takie rzeczywiście będzie. Jak pokazują badania, warunkiem koniecznym – ale nie wystarczającym – szczęśliwego życia jest poczucie dobrego sprawstwa i wsparcie społeczne.”

Czasem dziecko przez długi czas nie dostaje ani jednego, ani drugiego. Chodzi o poczucie, że ma wpływ na swoje życie, oraz o pewność, że może liczyć na innych. W dorosłości może odczuwać skutki tego braku. Dzieje się tak, nawet jeśli z zewnątrz jego dzieciństwo wyglądało zwyczajnie. To właśnie wtedy mówimy o traumie zaniedbania. Nie chodzi o jedno wydarzenie, ale o długotrwały niedostatek czegoś, co powinno być oczywiste.

Jak trauma zaniedbania odzywa się w dorosłości

Zaniedbanie emocjonalne w dzieciństwie działa po cichu. Nie zostawia siniaków ani blizn. Częściej objawia się w dorosłym życiu jako

  • trudność w rozpoznawaniu własnych potrzeb
  • poczucie, że trzeba sobie radzić samemu
  • niska pewność siebie mimo pozornych sukcesów
  • trudność w budowaniu bliskich relacji
  • agresja lub złość pojawiająca się w sytuacjach, które inni znoszą spokojnie

Te trudności rzadko pojawiają się pojedynczo. Zwykle łączą się ze sobą i wzajemnie napędzają. Osoba, która nie ufa własnym potrzebom, częściej trafia w relacje, w których znowu nie są one zaspokajane. To potwierdza dawne przekonanie, że nie warto ich w ogóle zgłaszać. W ten sposób koło się zamyka, a wzorzec z dzieciństwa powtarza się w dorosłym życiu, mimo że okoliczności są już zupełnie inne.

Kiedy złość mówi więcej niż słowa

Złość i agresja bywają szczególnie mylące. Łatwo wziąć je za cechę charakteru albo po prostu za “trudny temperament”. W rzeczywistości często są sygnałem czegoś innego.

Dziecko w danej osobie wciąż czeka na reakcję, której kiedyś zabrakło. Gdy nikt nie odpowiadał na jego potrzeby, nauczyło się o nie nie prosić. Złość zostaje wtedy jedynym językiem, który przebija się na powierzchnię.

Dorosły może więc reagować wybuchowo na drobne sytuacje. Sam bywa tym zaskoczony nie mniej niż otoczenie. To nie brak samokontroli, tylko echo dawnego niezaspokojenia, które w końcu domaga się uwagi.

Tata uczący synka jazdy na rowerze

Na czym polega terapia traumy

Terapia traumy nie polega na przypominaniu sobie bolesnych wydarzeń dla samego ich przypominania. Chodzi raczej o to, by zrozumieć, jak dawne doświadczenia wpływają na dzisiejsze reakcje. To pierwszy krok do zmiany.

Kolejnym krokiem jest praca nad tym, co dzieje się tu i teraz. Terapeuta pomaga zauważyć moment, w którym dawny wzorzec włącza się automatycznie. Chodzi na przykład o nagłą złość, wycofanie czy poczucie, że nikt i tak nie pomoże. Z czasem te reakcje przestają być jedynym możliwym scenariuszem.

Równie ważne jest stopniowe budowanie tego, czego zabrakło w dzieciństwie. Chodzi o poczucie sprawstwa i bezpiecznego wsparcia, o których pisze de Barbaro. W praktyce oznacza to uczenie się, że własne potrzeby można nazywać na głos. Oznacza to również doświadczanie relacji, w której te potrzeby w końcu spotykają się z odpowiedzią.

Ten proces wymaga czasu i cierpliwości. Efekty nie pojawiają się z dnia na dzień, ale są trwałe, bo zmieniają sam sposób, w jaki człowiek reaguje na siebie i na innych.

Podobny mechanizm opisuję we wpisie „Zrozumieć załamanie nerwowe”. Dawne doświadczenia zostają tam „zamrożone” w ciele i umyśle. Pokazuję, jak nierozładowana trauma może latami wpływać na funkcjonowanie.

Uzdrawianie traum z przeszłości to proces, nie wydarzenie

Uzdrawianie traum z przeszłości wymaga czasu. To, co budowało się latami, nie zniknie po jednej sesji. Ważniejsze od tempa jest to, żeby proces prowadził we właściwym kierunku. Chodzi o większe zrozumienie siebie, a nie tylko przetrwanie kolejnego trudnego dnia.

Rozmowa ze specjalistą pomaga zauważyć powiązania. Łączy dzisiejsze trudności z tym, czego zabrakło kiedyś. Uczy też nowego sposobu reagowania tam, gdzie wcześniej były tylko automatyczne mechanizmy obronne.

Write a comment