Załamanie nerwowe może dawać objawy, które przez długi czas pozostają niezauważone. Często nie pojawiają się nagle, ale narastają stopniowo pod wpływem przewlekłego stresu, trudnych doświadczeń i emocji, które pozostają niewypowiedziane. Jedną z nich jest wstyd – uczucie, które potrafi skutecznie odciąć człowieka od innych i sprawić, że zamiast szukać wsparcia, zaczyna coraz bardziej zamykać się w sobie.

Wstyd potrafi uruchomić spiralę cierpienia

Phil Mollon w książce “Wstyd i zazdrość. Ukryty zamęt” opisuje mechanizm, który bardzo często towarzyszy głębokim kryzysom psychicznym:

„Odrzucenie wywołuje wstyd. Ten następnie wzbudza wściekłość i nienawiść do siebie. Gwałtownie spada samoocena. Napływają uczucia depresyjne. Osoba znajdująca się w takim stanie z jeszcze większą siłą czuje, że nie można jej chcieć ani kochać. Wstyd, wściekłość, nienawiść do siebie, pogarszająca się samoocena, depresja, a następnie dalszy wstyd – plątanina „skutków załamania” spowodowanego raną narcystyczną – spiralnie nasilają się wskutek narastającej negatywnej informacji zwrotnej (…). Wstyd wywołuje wstyd – jedynym antidotum jest empatyczna i czuła reakcja drugiej osoby.”

Ten fragment pokazuje, jak łatwo człowiek może wpaść w błędne koło cierpienia. Objawy załamania nerwowego często nie są skutkiem jednego wydarzenia. Zwykle narastają stopniowo, gdy kolejne trudne doświadczenia wzmacniają przekonanie, że „jest ze mną coś nie tak”. Wtedy nawet drobne niepowodzenie może zostać odebrane jako dowód własnej bezwartościowości, a każda porażka jeszcze bardziej pogłębia wstyd.

Załamanie nerwowe – objawy, które łatwo przeoczyć

Osoba przeżywająca silny kryzys bardzo rzadko mówi: „cierpię”. Znacznie częściej myśli: „przesadzam”, „inni mają gorzej”, „muszę sobie poradzić sam”. Wstyd sprawia, że człowiek zaczyna ukrywać swoje emocje nawet przed najbliższymi, a samotność tylko wzmacnia wewnętrzny krytycyzm.

Dlatego objawy załamania nerwowego nie ograniczają się wyłącznie do płaczu czy silnego napięcia. Mogą obejmować także wycofanie z relacji, trudności z podejmowaniem decyzji, bezsenność, poczucie pustki, brak sił oraz przekonanie, że nikt nie będzie w stanie zrozumieć naszego cierpienia. Im dłużej taki stan trwa, tym łatwiej uwierzyć, że problemem jest nasza osoba, a nie doświadczenia, z którymi przyszło nam się zmierzyć.

Wstyd często sprawia, że człowiek zostaje sam ze swoim bólem. Zamiast powiedzieć o trudnościach, zaczyna ukrywać emocje i przekonywać siebie, że powinien poradzić sobie bez wsparcia. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, dlaczego tak trudno czasami poprosić o pomoc i jak depresja może wpływać na sposób myślenia o sobie, przeczytaj również wpis „Depresja – Gdy trudno prosić o pomoc”.

Zawstydzona kobieta siedzi na ziemi opierając się o mur.

Jak poradzić sobie z załamaniem?

Wiele osób zastanawia się, jak poradzić sobie z załamaniem, kiedy emocje zaczynają całkowicie przejmować kontrolę nad codziennym życiem. Nie istnieje jedna metoda, która natychmiast usunie ból, jednak pierwszy krok często okazuje się najtrudniejszy – pozwolić sobie zauważyć własne cierpienie i przestać je bagatelizować.

Pomocne może być:

  • nazwanie tego, co naprawdę czujesz,
  • rozmowa z zaufaną osobą,
  • przyjęcie wsparcia zamiast izolowania się,
  • skorzystanie z pomocy psychologicznej, gdy napięcie staje się zbyt duże.

To nie oznacza słabości. Prawdziwa odwaga polega na tym, że człowiek przestaje udawać, iż wszystko jest w porządku. Wiele osób przez lata funkcjonuje z przekonaniem, że proszenie o pomoc świadczy o porażce. Tymczasem właśnie empatyczna obecność drugiego człowieka może przerwać spiralę wstydu opisaną przez Mollona.

Kryzys nie odbiera człowiekowi wartości

Załamanie nerwowe daje objawy, które są sygnałem przeciążenia psychicznego, a nie oznaką słabości charakteru. To informacja, że organizm i psychika od dłuższego czasu próbują radzić sobie z czymś, co przekracza dostępne zasoby. Im wcześniej ten sygnał zostanie zauważony, tym większa szansa na zatrzymanie narastającego kryzysu.

Jeżeli zastanawiasz się, jak poradzić sobie z załamaniem, pamiętaj, że nie musisz przechodzić przez ten proces w samotności. Rozmowa z drugą osobą nie sprawi, że trudne doświadczenia znikną, ale może być początkiem odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa i wpływu na własne życie. Czasami właśnie życzliwa obecność, o której pisze Mollon, staje się pierwszym krokiem do wyjścia z kryzysu.

Write a comment